Towarzystwo Urbanistów Polskich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

wolnośc budowlana a ład przestrzenny

Email Drukuj PDF

Jako wiceprezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, zaproszony przez organizatorów konferencji Pracodawców RP do dyskusji nad projektem „Kodeksu Budowlanego”, czuję się w obowiązku skomentować – niestety dość jednostronną – relację z tego wydarzenia autorstwa red. Marka Wielgo opublikowaną w Gazecie Wyborczej z 8 października 2010 r. pod tytułem: "Wolnośc budowlana dla inwestorów. Bat na złych urzędników". Faktem jest, iż nadmiernie przedłużające się prace resortu infrastruktury nad od dawna zapowiadanym projektem zmian ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym tworzą dobry klimat do forsowania sprzecznych z nim poselskich inicjatyw czy przedstawiania autorskich propozycji z tej sfery. Znakomicie wpisuje się w tę sytuację projekt prof. Zygmunta Niewiadomskiego z zespołem, co jednak nie oznacza, że przybliża on zmianę niedoskonałych obowiązujących przepisów (to zaledwie założenia do dość radykalnych zmian wielu ustaw…), ani że cieszy się on poparciem tych środowisk, zwłaszcza urbanistów i architektów, które krytycznie oceniają projekt promowany przez b. wiceministra infrastruktury Olgierda Dziekońskiego. Jak na projekt autorski,  sporo w nim zapożyczeń z obowiązujących ustaw, poselskich projektów legislacyjnych, a  przede wszystkim z projektu Ministerstwa Infrastruktury, który jest w końcowej fazie prac Rady Ministrów.
Projekt resortowy ma jednak tę przewagę nad założeniami do „Kodeksu Budowlanego”, że nie pretenduje do miana rewolucji systemowej w planowaniu przestrzennym i budownictwie, lecz proponuje zmiany w istniejących przepisach z poszanowaniem tzw. „wartości wyższych” czy „wysoko cenionych”  jak np. ład przestrzenny, interes publiczny czy partycypacja społeczna. Tymczasem „Kodeks Budowlany” te zagadnienia ignoruje, a wręcz odrzuca, na szczycie hierarchii wartości stawiając prawo własności oraz – jakoby z niego wynikającą – zasadę wolności budowlanej.  Autorzy założeń „Kodeksu” wskazują, że jego celem jest „uregulowanie procesu inwestycyjnego”,  uzasadniając to argumentem: „stan polskiego prawa regulującego proces inwestycyjno-budowlany osiągnął poziom krytyczny.” Nie odrzucając tego stwierdzenia należy jednak przede wszystkim zauważyć, za m. in. autorami eksperckiego projektu koncepcji zagospodarowania przestrzennego kraju, że „Jakość przestrzeni (…) polskich miast (…) jest (…) oceniana bardzo negatywnie. Jakość zagospodarowania przestrzennego ma swój wymierny (…) wpływ na konkurencyjność gospodarki. Wysoka jakość zagospodarowania, którego szczególnym wyrazem jest ład przestrzenny, odgrywa coraz większą role (…) w rozwoju gospodarczym.” Pomijanie sfery ładu przestrzennego w proponowaniu radykalnych recept na „uregulowanie procesu inwestycyjnego”, który jest przecież jednym z wielu procesów odbywających się w przestrzeni, prowadzić będzie w konsekwencji do dalszej jej degradacji, powiększania chaosu przestrzennego oraz do obniżania jakości życia i konkurencyjności polskiej gospodarki.

Środowiska zawodowe architektów i urbanistów, dostrzegając konieczność poprawy regulacji dotyczących procesów inwestycyjnych, widzą je jednak w kontekście potrzeby systemowych zmian przepisów obejmujących wszystkie procesy wpływające na to nie odtwarzalne dobro, jakim jest polska przestrzeń. Z tego punktu widzenia krytycznie oceniane są ostatnie poselskie nowelizacje przepisów wylobbowane przez środowiska budowlane, „przyjazne” tej grupie interesów, ale z pewnością nie Państwu.   Jednak oczekiwań architektów i urbanistów nie spełnia ani projekt Ministerstwa Infrastruktury ani tym bardziej założenia „Kodeksu…”, jako inicjatywy albo nazbyt zawężone lub uwzględniające przede wszystkim partykularny  punkt widzenia na przestrzeń i zachodzące w niej procesy. Co gorsze, propozycje zawarte w założeniach „Kodeksu…” są groźne nie tylko dla polskiej przestrzeni, ale także dla jego potencjalnych głównych beneficjentów – uczestników procesów inwestycyjnych, gdyż nie uwzględniają zagadnienia zarządzania ryzykiem oraz obniżenia wartości nieruchomości w konsekwencji chaosu przestrzennego, którzy może być rezultatem wdrożenia rozwiązań „Kodeksu…”. Tymczasem od początku maja ub. roku czeka na reakcję rządową społeczny projekt „Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej,  architektury” ( vide: www.sarp.org.pl )opracowany z inicjatywy Polskiej Rady Architektury przez ekspertów Stowarzyszenia Architektów Polskich, Towarzystwa Urbanistów Polskich oraz izb zawodowych, inspirowany nie tylko oczywistymi potrzebami przyjęcia i wdrażania takiej kompleksowej polityki, ale także licznymi podobnymi dokumentami  krajów UE oraz międzynarodowymi zobowiązaniami Polski, np. Kartą Lipską czy Europejską Konwencją Krajobrazową. Oczywiście projekt tej „Polityki…” obejmuje zagadnienia znacznie szersze niż założenia „Kodeksu…”. Uregulowania dotyczące procesów inwestycyjnych podobne do niektórych z tych zaproponowanych w „Kodeksie…”  mogą i powinny być spójne z całościową polityką Państwa dotyczącą przestrzeni, jednak podstawowym warunkiem tej spójności  jest niekwestionowanie takich wartości jak interes publiczny i ład przestrzenny.

W tym duchu wypowiadałem się jako panelista podczas wczorajszej konferencji Pracodawców RP. Autorzy projektu „Polityki..,”, do których się zaliczam,  uznają ład przestrzenny za obiektywna wartość „wysoko cenioną” i wymagającą ochrony, za specyficzne prawo obywatelskie o randze konstytucyjnej. Natomiast promotorzy założeń „Kodeksu…” sferę ładu przestrzennego zawężają do subiektywnej sfery estetycznej - „wieżyczek na budynkach” (moderator konferencji Jacek Bielecki – doradca Pracodawców RP) czy „budowania pod linijkę” (prof. Niewiadomski), trudno więc z nimi o porozumienie co do głównych celów i szczegółów odnośnej legislacji. Prof. Niewiadomski stwierdził podczas dyskusji nad założeniami „Kodeksu…” m. in.: „nie można zmuszać inwestorów do ochrony ładu przestrzennego”, w ferworze polemicznym najwyraźniej zapominając, że dbałość o ten ład jest jednym z głównych zadań własnych gmin samorządowych, a ustawodawca winien zapewnić im do realizacji tego zadania skuteczne narzędzia, którym oczywiście muszą się podporządkować uczestnicy procesów przestrzennych, także właściciele gruntów i inwestorzy budowlani. Niestety narzędzia te nie są doskonałe od początku funkcjonowania gmin samorządowych, chociaż wiele z nich radzi sobie z nimi całkiem nieźle. Natomiast tym, które sobie nie radzą, albo co gorsza nie chcą radzić – co tak wyraźnie widać, zwłaszcza po powrocie z krajów, w których ład przestrzenny nie jest postrzegany przez pryzmat ilości czy wysokości wieżyczek na narożnikach równo stojących budynków – nie pomoże ani projekt b. wiceministra Dziekońskiego, ani „Kodeks Budowlany” prof. Niewiadomskiego… Warto przy tym zauważyć, że założenia „Kodeksu Budowlanego” to „praca naukowa finansowana ze środków na naukę w latach 2007 – 2008 jako projekt badawczo –rozwojowy”. Jakoś trudno mi pogodzić ten fakt z tym, że uwzględnia ona przede wszystkim interesy pewnych grup (właścicieli nieruchomości oraz inwestorów budowlanych), a pomija interes publiczny oraz interesy innych użytkowników i współwłaścicieli polskiej przestrzeni…

[ Grzegorz A. Buczek]                                          w Warszawie, 8 października 2010 r.

Tags: Opinia
 

Logowanie

Zalogowani użytkownicy uzyskują dostęp do nowych pozycji w menu i kalendarium, a członkowie TUP mają możliwość pisania artykułów na stronie