Towarzystwo Urbanistów Polskich

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Artykuły > Pytania wokół sporu o Rospudę

Pytania wokół sporu o Rospudę

E-mail Print PDF
There are no translations available.

Konflikt o Rospudę przekroczył już ramy kontrowersji pomiędzy inwestorami a ekologami i stał się pretekstem wykorzystywanym w trakcie polemik politycznych. Media zaroiły się od „specjalistów”, którzy pewni swoich racji, przytaczają argumenty za i przeciw tej inwestycji. W tle ogólnopolskiego już sporu słychać pogróżki Komisji Europejskiej, grożącej nam surowymi represjami za naruszenie unijnych procedur. Powstają pytania: dlaczego – jest to pytanie formułowane przez media w imieniu ponoć większości społeczeństwa – sformułowano tak skandaliczną koncepcje przebiegu obwodnicy Augustowa, skoro są inne lepsze i tańsze możliwości?, jaka jest odpowiedzialność Rządu za zaistniałą sytuację? oraz czy fakt objęcia jakiegoś obszaru europejskim systemem Natura 2000 wyklucza inwestycje na tym terenie? I pytanie może najważniejsze: jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tego przypadku, wobec perspektywy konieczności budowy w Polsce co najmniej 2000 km autostrad i kilku tysięcy dróg szybkiego ruchu – przy bezdyskusyjnej potrzebie zachowania naszych najcenniejszych walorów przyrodniczych?
Odpowiadając na pierwsze pytanie, trzeba zwrócić uwagę na fakt, że w licznych dyskusjach radiowych, telewizyjnych, artykułach prasowych, brak jest niemal całkowicie wypowiedzi fachowców, specjalistów od planowania przestrzennego, analiz przyrodniczych, specjalistów od procedur w zakresie projektowania dróg itp. Nie brak natomiast autorytatywnych wypowiedzi w tej sprawie aktorek, piosenkarzy i innych bohaterów kolorowych magazynów. W powszechnej świadomości jest chyba tak, że to jacyś urzędnicy wspomagani przez technokratów od budowy dróg wybrali najwygodniejszy dla siebie wariant, nie oglądając się na jego katastrofalne konsekwencje dla przyrody. Sądząc po licznie cytowanych wypowiedziach zarówno celebrites jak szarych obywateli, wiedza ta przypomina świadomość zrewolucjonizowanych zwierząt opisanych przez Orwella w „Folwarku Zwierzęcym” –cztery nogi dobre, dwie złe! I jest rzeczywiście tak, iż przeciętny czytelnik, nie zorientowany w temacie, nie jest w stanie odszukać żadnych dotyczących go materiałów. Ten, kto wie jak czytać fachowe ekspertyzy i wie gdzie ich szukać np. w Internecie, znajdzie bez trudu analizy specjalistów, przyrodników, również z tytułami profesorskim, którzy uzasadniają, dlaczego realizowany wariant, jest z dwojga złego najlepszy i nie grozi katastrofą ekologiczną. Są i uzasadnione zdania przeciwne. Trudno jest poznać szczegóły wariantu ekologicznego, być może dlatego, że jak donoszą media, ma on bardziej charakter życzeniowy niż konkretny, poparty szczegółowym rozpoznaniem przyrodniczym, ekonomicznym i technicznym.

Tak czy inaczej, dobrze by było, gdyby ludzi mających rzeczywistą wiedzę na ten temat proszono o wypowiedzi. i dobrze by było wysłuchać rzeczowej dyskusji na temat plusów i minusów poszczególnych wariantów przebiegu, koniecznej przecież, trasy. Społeczeństwo, które obecnie tak żywo interesuje się losem doliny Rospudy ma prawo wiedzieć, jakie są prawdziwe argumenty w tej sprawie i nie być zdane na informacyjną, ideologiczną papkę, którą serwują mu politycy, niektórzy działacze ekologiczni i część mediów.

Zachowanie Rządu w tej sprawie jest pełne braku konsekwencji, z obozu rządzącego wysyłane są sprzeczne sygnały, a pomysł referendum lokalnego, wobec ogólnopolskiego (a nawet europejskiego!) wymiaru konfliktu – nie jest chyba najlepszy. Może być też sygnałem braku przekonania, czy wszystkie dotychczasowe procedury i ustalenia, na których opiera się stanowisko administracji, są wiarygodne. To, co Ministerstwo Środowiska winno uczynić już dawno, to zaprezentować opinii publicznej, uzasadnienie merytoryczne podjętych decyzji, umożliwić mediom kontakt z niezależnymi ekspertami, doprowadzić do fachowej dyskusji pomiędzy autorami poszczególnych wariantów. W świetle prawa Ministerstwo nie jest opowiedzialne za cały proces inwestycyjny, a tylko kontroluje jego formalny przebieg, a także ostatecznie uzgadnia warunki środowiskowe i ustala tzw. kompensacje. Nie ma też prawa w tym przypadku – o czym zapomina część dyskutantów – proponować własnych wariantów przebiegu drogi. Próby osobistych mediacji Ministra pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami budowy obwodnicy doprowadziły tylko do tego, że dla ekologów stał się niemalże głównym sprawcą potencjalnej katastrofy przyrodniczej.

Większość decyzji w tej sprawie zapadała zresztą pod koniec lat dziewięćdziesiątych i do połowy roku 2005, kiedy do Wojewoda Podlaski z ramienia SLD wydał decyzję na realizację całego przedsięwzięcia. W tym świetle radykalna „ekologizacja” niektórych przedstawicieli tej partii tylko śmieszy.

O tych faktach społeczeństwo Polskie musi być także poinformowane. I sprawa bardzo trudna - zastrzeżeń unijnych do całego przedsięwzięcia. Opierają się one na przepisach w zakresie tworzenia Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000. Podstawy prawne polityki UE w tym zakresie to Dyrektywa Rady 79/409/EWG z dnia 2 kwietnia 1979 roku w sprawie ochrony dzikich ptaków (tzw. „dyrektywa ptasia”) oraz Dyrektywa Rady 92/43/EWG z dnia 21 maja 1992 roku w sprawie ochrony siedlisk naturalnych oraz dzikiej fauny i flory (tzw. dyrektywa siedliskowa - „habitatowa”). W ich ramach projektowana jest sieć obszarów, które chronić maja najcenniejsze oraz zagrożone walory przyrodnicze w Europie. Jej specyfiką jest to, że w obrębie obiektów Natura 2000 ochronie podlegają tylko wskazane dyrektywami gatunki zwierząt i roślin oraz ich naturalne siedliska, a nie jak w przypadku tradycyjnych form ochrony przyrody takich jak parki narodowe lub rezerwaty, wszystkie komponenty przyrody, krajobraz, czy nawet zabytki kultury. Wbrew dość powszechnemu przekonaniu nie są to, więc specjalne rezerwaty, ale obszary, na których specjalną troską należy otoczyć te gatunki roślin i zwierząt, które maja zasadnicze znaczenia dla zachowania przyrodniczego dziedzictwa Europy. Mało tego, na obszarze objętych siecią Natura 2000 dopuszczane są różnego rodzaju inwestycje. Mówi o tym wyraźnie artykuł 2, pkt. 3 dyrektywy siedliskowej: „działania (tzn. działania ochronne) podjęte zgodnie z niniejszą dyrektywą będą uwzględniać wymogi gospodarcze, społeczne i kulturalne oraz cechy regionalne i społeczne”. Artykuł 6, pkt 3 określa z kolei wymagania odnośnie projektowanych inwestycji jako sporządzenie „...odpowiedniej oceny skutków dla danego obiektu z punktu widzenia założeń jego ochrony” . Co więcej, pkt.4 tegoż artykułu przewiduje, że realizowana może być inwestycja, która będzie mieć negatywny wpływ na środowisko obszaru, „ze względu na imperatyw wynikający z nadrzędnego interesu publicznego, w tym interesów mających charakter społeczny i gospodarczy...” pod warunkiem zapewnienia odpowiedniej kompensaty! Ten ostatni termin oznaczać może np. objęcie ochroną dodatkowych obszarów o podobnych walorach, czy też nakazanie specjalnych działań ochronnych dla bezpośredniego zabezpieczenia walorów przyrodniczych szczególnie istotnych z punktu widzenia ogólnoeuropejskiej polityki ochrony przyrody.

W świetle dostępnych publicznie dokumentów zarówno inwestor, jak i administracja spełniły warunki stawiane przez Dyrektywę.

Co ciekawe, cytowany tutaj już artykuł 6 przewiduje także możliwość zwrócenia się do ludności miejscowej o opinię w sprawie działań w obrębie obiektu chronionego.

Tak, więc nieprawdą jest, to, co twierdzą niektórzy „ekologowie” a także politycy (jak np. Pan Poseł Kalisz z SLD), że planowanie obwodnicy przez obszar Natura 2000 jest wykluczone pod rygorem złamania prawa unijnego. To, co może być zarzutem ze strony Komisji Europejskiej to brak ocen oddziaływania na środowisko (o ile ich nie ma) dla poszczególnych (również odrzuconych) wariantów przebiegu obwodnicy. Jest to więc zarzut proceduralny, a nie merytoryczny i dziwić się należy stanowczym wypowiedziom rzeczniczki prasowej Komisarza Unii do Spraw Środowiska, zarzucającej Polsce chęć niszczenia przyrody doliny Rospudy.

To nie pierwszy gorący konflikt ekologiczny w naszym kraju. Pod koniec lat osiemdziesiątych ekolodzy kładli się na drodze maszyn budujących zbiornik w Czorsztynie, pod koniec dziewięćdziesiątych przykuwano się do drzew, by nie dopuścić do budowy autostrady przez Górę Św.Anny, później różnego rodzaju autorytety głosiły katastrofę ekologiczną w polskich Tatrach, o ile zmieni się ówczesnego dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wszystkie te przypadki, łącznie z obecnym winny być przeanalizowane przez władze, w celu wyciągnięcia odpowiednich wniosków na przyszłość – jak ograniczać tego rodzaju konflikty i nie dopuszczać do sytuacji, w której naprzeciwko siebie stają dwie grupy gotowych na wszystko obywateli – tak jak w obecnym przypadku. Nie od rzeczy byłoby przedstawić publiczności raport, jakie faktyczne negatywne skutki dla środowiska przyniosły wspomniane wyżej inwestycje. Przede wszystkim jednak, potrzebne jest rzeczowe naświetlanie istniejących problemów, zanim na placu budowy zjawią się buldożery. Niezbędna jest wcześniejsza identyfikacja grożących nam konfliktów i identyfikacja racji wszystkich stron. Dyskusje – ale te merytoryczne a nie emocjonalne, winny być nagłaśniane, być może w przypadkach najbardziej spornych winny powstawać „białe księgi” z pełną dokumentacją i stanowiskiem wszystkich zainteresowanych. W niektórych przypadkach , być może organizowane powinny być lokalne referenda. Wszelkie procedury winny być ściśle przestrzegane (zwłaszcza europejskie). W trakcie opisanych tu procedur dużą rolę do odegrania winny mieć organizacje pozarządowe, patrzące władzy na ręce, reprezentujące w jakimś zakresie interesy przyrody.

Jednak, gdy decyzje zapadną władze muszą zachowywać się konsekwentnie, zgodnie z prawem, niezależnie od protestów. Niestety taki jest los rządzących, ze podejmując i realizując decyzje, zawsze będą mieli część społeczeństwa przeciwko sobie, również w sprawach dotyczących środowiska.
dr Janusz Radziejowski,
Warszawa 2008
 

Logowanie

Zalogowani użytkownicy uzyskują dostęp do nowych pozycji w menu i kalendarium, a członkowie TUP mają możliwość pisania artykułów na stronie