Towarzystwo Urbanistów Polskich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Pre-konsultacje (Felieton kol. B. Kolipińskiego)

Email Drukuj PDF

W minionym tygodniu miało miejsce godne odnotowania wydarzenie.  Z inicjatywy Ministerstwa odbyła się trzydniowa dyskusja, oczywiście on-line,  w ramach  pre-konsultacji materiałów do reformy planowania przestrzennego  (w zakresie    planu ogólnego i standardów urbanistycznych). O  ile można mieć zastrzeżenia  do przedstawionych materiałów, głównie  z powodu braku systemowego kontekstu proponowanych rozwiązań, o tyle dyskusja była  prowadzona  wzorowo: każdy mógł zabrać głos, i to wielokrotnie, nie był ponaglany, a co więcej -  mógł liczyć na to, że prowadzący spotkanie ustosunkuje  się do jego wypowiedzi. Było więc zdalnie i kulturalnie.

Ale i ciekawie. Przysłuchując się dyskusji  można było bowiem odnieść  wrażenie, że zapał do przeprowadzenia reformy systemowej cechujący dotąd nasze środowisko osłabł. Wprawdzie jeszcze pobrzmiewała w  wypowiedziach nadzieja na rychłe pojawienie się nowej ustawy, ale równolegle, coraz dobitniej postulowano, żeby w ramach nowelizacji obowiązujących przepisów zabrać się za poprawianie tego, co się da. Jako TUP proponowaliśmy to już w naszym stanowisku z lipca 2019 r.

Wypada jednak zauważyć, że postulatom dotyczącym nowelizacji nie towarzyszyły  propozycje konkretnych zmian. Ale może to i dobrze. Nowelizacja przepisów  wymaga bowiem  podejścia systemowego (tzn. przemyślanego!) w nie mniejszym stopniu niż reforma systemowa.  Zgłaszanie ad hoc pomysłów na podstawie często nieuprawnionych uogólnień, a nie rzadko i zadawnionych afektów,  byłoby tego zaprzeczeniem.   Tymczasem   systemowej  koncepcji  nowelizacji  wciąż nie ma.     Miało to zapewne wpływ na stanowisko przedstawiciela ministerstwa: w podsumowaniu sceptycznie odniósł  się on do  takiego sposobu  reformowania planowania, dodatkowo argumentując  to pragmatyką urzędową, która nie zakłada   równoległego prowadzenie prac nad nową ustawą i zmianą przepisów dotychczasowych.

Argument ten należy przyjąć ze zrozumieniem, ale niekoniecznie  zgadzając się z nim co do istoty rzeczy. Przecież trudno sobie wyobrazić, żeby nowelizacja przepisów nie była ukierunkowana na realizację celów zbieżnych z celami reformy systemowej.  A wtedy te dwa nurty zmian (doraźny i systemowy)  będą  się  w sposób naturalny uzupełniać. Co więcej, będą one wzajemnie warunkować  osiąganie pożądanych rezultatów. Bo poprawianie ustawy bez docelowej koncepcji systemu  musiałoby prowadzić do pogłębiania tego, co mamy, czyli psucia prawa na skutek ciągłego, interwencyjnego wprowadzania zmian.

Z drugiej strony, uleganie pokusie wdrożenia nowego modelu planowania przestrzennego  jako ?planistycznej rewolucji? (ulubiona fraza dziennikarzy)  sukcesu też nie gwarantuje.  Bo jeśli nawet udałoby się  uzgodnić ów model na płaszczyźnie merytorycznej (co byłoby i tak dużym osiągnięciem, np w porównaniu z Kodeksem Urbanistyczno-Budowlanym), to  osiągnięcie konsensusu politycznego wydaje się dzisiaj niemożliwe. Sorry, taki mamy klimat ? totalne  podzielenie!

Dlatego proponuję, żeby w  pracach nad zmianami prawa przestrzennego kierować się zasadą ostrożności legislacyjnej:  Myśl systemowo, zmieniaj  punktowo!.  Może się uda.

Bartłomiej Kolipiński

 

 

 

Logowanie

Zalogowani użytkownicy uzyskują dostęp do nowych pozycji w menu i kalendarium, a członkowie TUP mają możliwość pisania artykułów na stronie