You are currently viewing Gdy urbanistyka staje na rozdrożu, warto przyjechać do Gliwic

Gdy urbanistyka staje na rozdrożu, warto przyjechać do Gliwic

We wrześniu 2026 roku oczy środowiska planistów, urbanistów i architektów zwrócą się ku Gliwicom. To właśnie tutaj odbędzie się Kongres Urbanistyki Polskiej pod znamiennym hasłem „Urbanistyka na rozdrożu” – wydarzenie, którego tytuł wydaje się wyjątkowo trafny w czasach redefiniowania zasad kształtowania przestrzeni, poszukiwania nowych modeli rozwoju miast i konieczności godzenia dziedzictwa z wyzwaniami współczesności.

Trudno wskazać bardziej odpowiednie miejsce dla takiej debaty. Gliwice nie są bowiem jedynie jednym z miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Są organizmem miejskim, w którym jak w soczewce skupiają się najważniejsze procesy kształtujące europejskie miasta na przestrzeni ostatnich siedmiu stuleci. To tutaj średniowieczny porządek przestrzenny współistnieje z dziewiętnastowieczną wielkomiejską elegancją, racjonalnym modernizmem okresu międzywojennego, dziedzictwem epoki przemysłowej oraz interesującymi przykładami współczesnej rewitalizacji i adaptacji terenów poprzemysłowych.

Nie jest przypadkiem, że właśnie Gliwice stały się gospodarzem kongresu poświęconego rozdrożom współczesnej urbanistyki. Miasto samo bowiem wielokrotnie znajdowało się na rozdrożu – pomiędzy Wschodem a Zachodem, pomiędzy przemysłem i gospodarką opartą na wiedzy, pomiędzy pamięcią miejsca a potrzebą nieustannej modernizacji. Co istotne, niemal zawsze wybierało drogę ewolucji zamiast rewolucji.

Być może właśnie dlatego Gliwice starzeją się wyjątkowo dobrze.

W epoce, w której wiele miast usiłuje wymyślać się na nowo, ścigając się na spektakularne inwestycje i modne narracje, Gliwice pozostają zaskakująco powściągliwe. Nie próbują odcinać się od własnej przeszłości, nie wymazują kolejnych warstw historii i nie budują swojej tożsamości na chwilowych trendach. Ich siła tkwi gdzie indziej – w umiejętności prowadzenia dialogu pomiędzy pamięcią miejsca, inżynierską racjonalnością i odwagą myślenia o przyszłości.

Miasto, które nigdy nie musiało wymyślać się od nowa

Biografia Gliwic jest wyjątkowo długa. Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z połowy XIII wieku, natomiast prawa miejskie Gliwice uzyskały przed 1276 rokiem. Przez kolejne stulecia miasto wchodziło w skład państwa Piastów, Korony Czeskiej, monarchii Habsburgów, Prus i Niemiec, by po II wojnie światowej ponownie znaleźć się w granicach Polski. Ta wielowarstwowa historia pozostawiła po sobie niezwykle bogate dziedzictwo przestrzenne i kulturowe.

Historia współczesnych miast pełna jest spektakularnych prób rozpoczynania wszystkiego od początku. Szczególnie wyraźnie zjawisko to widoczne było w dawnych ośrodkach przemysłowych, które po transformacji gospodarczej końca XX wieku próbowały zrzucić z siebie ciężar własnej przeszłości. Gliwice obrały drogę znacznie mniej efektowną, ale być może bardziej dojrzałą.

To miasto nigdy nie próbowało wymazywać własnej biografii. Nie wyrzekało się średniowiecznych korzeni, dziewiętnastowiecznej industrializacji ani trudnego dziedzictwa epoki przemysłowej. Kolejne warstwy rozwoju nie zastępowały poprzednich, lecz dopisywały nowe rozdziały do tej samej opowieści.

W pierwszej połowie XV wieku Gliwice otoczono kamienno-ceglanymi murami obronnymi o długości ponad kilometra. Choć większość fortyfikacji rozebrano w XVIII i XIX wieku, ich przebieg pozostaje czytelny do dziś, a zachowane fragmenty można oglądać przy ulicach Grodowej, Basztowej, Pod Murami i Plebańskiej. Dawna granica miasta nadal organizuje przestrzeń współczesnych Gliwic.

W południową linię dawnych fortyfikacji wpisany jest Zamek Piastowski – jeden z dobrze zachowanych świeckich zabytków gotyckich Górnego Śląska. Na przestrzeni wieków pełnił funkcje arsenału, więzienia, folwarku i magazynu. Dziś mieści jeden z oddziałów Muzeum w Gliwicach, pozostając przykładem harmonijnego połączenia ochrony dziedzictwa z jego współczesnym wykorzystaniem.

Spacerując po centrum, trudno oprzeć się wrażeniu, że miasto dojrzewało naturalnie. Średniowieczny układ starówki, dziewiętnastowieczne kwartały kamienic, architektura modernizmu, zabudowa powojenna i współczesne realizacje nie tworzą zbioru przypadkowych elementów, lecz wielowarstwową strukturę, w której każda epoka pozostawiła własny ślad. Właśnie ta organiczność odróżnia Gliwice od wielu miast, które w różnych momentach swojej historii próbowały zaczynać od zera.

Modernizm bez manifestu

Historia architektury Górnego Śląska najczęściej opowiadana jest przez pryzmat Katowic. Tymczasem Gliwice pozostają jednym z najbardziej niedocenionych ośrodków modernizmu w tej części Europy.

Międzywojenna architektura Gliwic wykazuje liczne związki z kulturą architektoniczną Berlina, Wrocławia i innych ośrodków niemieckiego obszaru kulturowego, będąc jednocześnie integralną częścią górnośląskiego organizmu gospodarczego. Powstające wówczas budynki nie epatowały awangardową ekspresją. Reprezentowały raczej modernizm racjonalny – zdyscyplinowany, elegancki i podporządkowany funkcji.

W odróżnieniu od bardziej manifestacyjnych realizacji katowickich, architektura Gliwic pozostawała bliższa niemieckiej tradycji budowania miasta. Modernizacja nie oznaczała zerwania z przeszłością, lecz próbę uporządkowania istniejącej struktury i nadania jej nowoczesnego wyrazu. Właśnie dlatego wiele przedwojennych realizacji starzeje się z wyjątkową godnością.

Szczególnie interesujący wydaje się fakt, że już w okresie międzywojennym rozważano stworzenie organizmu obejmującego Gliwice, Bytom i Zabrze. Koncepcja ta zdradzała niezwykle nowoczesne myślenie o mieście i regionie, jednocześnie zapowiadała późniejsze idee integracji metropolitalnej.

Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów wielkomiejskich ambicji Gliwic pozostaje monumentalny gmach dawnej poczty. Wzniesiony na początku XX wieku z ponad 1,75 miliona cegieł tzw. formatu klasztornego, przypomina bardziej średniowieczny zamek niż budynek administracyjny. Reprezentuje nurt historyzmu wzbogacony elementami neogotyku i do dziś pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów miasta.

Architektoniczny krajobraz Gliwic współtworzą również liczne świątynie reprezentujące różnorodne style – od gotyku i neogotyku po modernizm. Ich wieże i kopuły od ponad stu lat współtworzą panoramę miasta, stanowiąc świadectwo jego wielokulturowej i wielowiekowej historii.

Ulica Zwycięstwa – miejska autobiografia

Jeśli istnieje przestrzeń, która najlepiej opowiada historię Gliwic, jest nią ulica Zwycięstwa.

Trudno traktować ją jedynie jako reprezentacyjny trakt komunikacyjny. To raczej kronika kolejnych epok, zapis ambicji i aspiracji miasta. Wzdłuż jej przebiegu można obserwować zmieniające się style architektoniczne, ewolucję funkcji miejskich i kolejne etapy rozwoju gospodarczego.

To tutaj dziewiętnastowieczne kamienice sąsiadują z modernistycznymi realizacjami, a monumentalne gmachy użyteczności publicznej przypominają o czasach, gdy Gliwice aspirowały do roli jednego z najważniejszych ośrodków Górnego Śląska. Ulica nie pełni jedynie funkcji komunikacyjnej – jest osią pamięci miasta.

Przy jej przebiegu znajdują się jedne z najważniejszych realizacji architektonicznych miasta. Właśnie tutaj można najpełniej odczytać ambicje Gliwic, które wraz z rozwojem przemysłu i kolei przeobrażały się w nowoczesny organizm miejski. Zachowując swoją reprezentacyjną funkcję, ulica Zwycięstwa pozostała jednocześnie przestrzenią handlu, usług, spotkań i codziennego życia.

Jednocześnie historyczne centrum miasta nie jest jedynie dekoracją. Rynek, otoczenie średniowiecznych murów i reprezentacyjne ulice tętnią życiem mieszkańców, pracowników licznych instytucji i przedsiębiorstw, a także studentów Politechniki Śląskiej. W epoce postępującej depopulacji śródmieść jest to wartość coraz rzadsza.

Gliwice konsekwentnie wzmacniają funkcje mieszkaniowe i usługowe centrum. Dzięki temu nie pustoszeje ono po godzinach pracy i pozostaje przestrzenią codziennego życia. W czasach, gdy wiele miast zmaga się z odpływem mieszkańców z historycznych śródmieść, Gliwice pokazują, że centrum może nadal pełnić rolę prawdziwego serca miasta, a nie jedynie reprezentacyjnej scenografii.

W epoce dominacji centrów handlowych i rozproszonej suburbanizacji podobne przestrzenie stają się coraz rzadsze. Być może właśnie dlatego gliwicka ulica Zwycięstwa pozostaje jednym z najbardziej interesujących przykładów historycznej ulicy wielkomiejskiej w południowej Polsce.

Następny rozdział ulicy Zwycięstwa

Miejska autobiografia ulicy Zwycięstwa nie jest jeszcze ukończona. Przeciwnie – jedna z najbardziej reprezentacyjnych przestrzeni Gliwic stoi dziś u progu zmiany, która może dopisać do jej historii kolejny ważny rozdział. Jest to tym ciekawsze, że współczesne ambicje wobec tej ulicy są zupełnie inne od tych, które kształtowały ją przed stu laty.

Przez dziesięciolecia Zwycięstwa była wizytówką miasta nowoczesnego w rozumieniu właściwym epoce industrialnej: reprezentacyjną arterią łączącą dworzec z historycznym centrum, przestrzenią handlu, usług, instytucji i wielkomiejskiego ruchu. Dzisiaj pytanie o jej przyszłość dotyczy już nie tylko estetyki czy organizacji komunikacji. Jest w istocie pytaniem o to, czym powinna być główna ulica współczesnego miasta.

Gliwice szukają tej odpowiedzi nie tylko przy projektowym stole. Ważną częścią procesu stały się rozmowy z mieszkańcami i prototypowanie zmian – sprawdzanie możliwych rozwiązań w rzeczywistej przestrzeni, zanim uzyskają trwałą formę. To podejście dobrze oddaje zmianę zachodzącą we współczesnej urbanistyce. Gotowa wizja ustępuje miejsca procesowi, a użytkownik przestrzeni przestaje być abstrakcyjną figurą z projektu. Jest pieszym, rowerzystą, pasażerem transportu publicznego, przedsiębiorcą, mieszkańcem, seniorem, studentem, rodzicem z dzieckiem – albo po prostu kimś, kto chce na ulicy zatrzymać się na dłużej.

Zmieniają się także kryteria, według których oceniamy jakość miejskiej arterii. Sprawność przemieszczania się pozostaje ważna, ale przestaje być jedyną miarą sukcesu. Równie istotne stają się komfort pieszych, bezpieczeństwo, dostępność, zieleń, błękitno-zielona infrastruktura, odporność na coraz częstsze fale upałów i intensywne opady, a wreszcie coś znacznie trudniejszego do zapisania w parametrach – jakość przebywania w przestrzeni.

Dla ulicy Zwycięstwa oznacza to interesujące odwrócenie perspektywy. Ulica, która na przełomie XIX i XX wieku była manifestacją wielkomiejskich aspiracji Gliwic, może w XXI wieku ponownie stać się manifestem nowoczesności – tyle że rozumianej już zupełnie inaczej. Nie poprzez większą przepustowość czy podporządkowanie przestrzeni jednemu sposobowi przemieszczania się, ale przez próbę pogodzenia różnych użytkowników i różnych funkcji miasta.

W tym sensie planowana transformacja Zwycięstwa nie zaprzecza jej historii. Jest raczej jej kolejnym etapem. Reprezentacyjna ulica zawsze odpowiadała przecież na wyobrażenie swojej epoki o tym, czym powinno być dobre miasto. Dzisiaj coraz częściej jest nim miasto dostępne, zielone, odporne, wielofunkcyjne i projektowane w ludzkiej skali.

To właśnie na Zwycięstwa szczególnie dobrze widać różnicę pomiędzy miastem, które usiłuje wymyślić się od nowa, a miastem, które potrafi się zmieniać. Gliwice nie muszą przekreślać znaczenia swojej najważniejszej osi ani odcinać się od jej wielkomiejskiej przeszłości. Mogą wykorzystać ją jako punkt wyjścia do zadania pytania, które dziś dotyczy właściwie wszystkich europejskich miast: dla kogo projektujemy ulice?

Odpowiedź wydaje się coraz wyraźniejsza. Dla ludzi.

Infrastruktura jako element tożsamości

Od średniowiecza rozwój Gliwic determinowało położenie na przecięciu ważnych szlaków handlowych. Współcześnie dawna geografia przybrała nową postać.

Skrzyżowanie autostrad A1 i A4, Drogowa Trasa Średnicowa, port śródlądowy, Kanał Gliwicki, infrastruktura kolejowa oraz lotnisko tworzą system, który od dziesięcioleci definiuje charakter miasta. Ważnym elementem tego układu pozostaje kolej, która od połowy XIX wieku przyczyniała się do rozwoju gospodarczego Gliwic i do dziś stanowi jeden z fundamentów ich pozycji komunikacyjnej.

Kanał Gliwicki jest w tym kontekście czymś więcej niż przedsięwzięciem hydrotechnicznym. To materialny zapis przekonania, że rozwój miasta jest nierozerwalnie związany z przepływem ludzi, towarów i idei. Infrastruktura nie stanowi tu jedynie technicznego zaplecza, ale jeden z fundamentów lokalnej tożsamości.

W niewielu polskich miastach inżynieria i urbanistyka pozostają ze sobą tak silnie splecione.

Konstrukcja, która stała się symbolem

Radiostacja Gliwicka jest jednym z tych obiektów, które wymykają się prostym klasyfikacjom. Trudno uznać ją wyłącznie za zabytek techniki. Jeszcze trudniej postrzegać ją jedynie przez pryzmat wydarzeń z 31 sierpnia 1939 roku.

To właśnie tutaj miała miejsce tzw. prowokacja gliwicka – wydarzenie, które stało się jednym z pretekstów do wybuchu II wojny światowej. Drewniana wieża nadawcza o wysokości 111 metrów należy do najwyższych konstrukcji tego typu na świecie i stanowi świadectwo niezwykłej kultury inżynierskiej pierwszej połowy XX wieku.

Radiostacja Gliwicka znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego, a w 2017 roku została wpisana na listę Pomników Historii. Pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta i dowodem na to, że symbole nie zawsze rodzą się w pracowniach architektów. Czasami ich źródłem jest odwaga konstruktorów i konsekwencja inżynierów.

Gdy kopalnia staje się kampusem

Jednym z najbardziej przekonujących przykładów współczesnej transformacji przestrzeni poprzemysłowych pozostają Nowe Gliwice.

W miejscu dawnej kopalni powstał zespół, który uniknął zarówno pokusy muzealizacji, jak i całkowitego wymazania przeszłości. Zachowane obiekty przemysłowe zyskały nowe funkcje, stając się przestrzenią dla przedsiębiorczości, edukacji i działalności innowacyjnej.

Nie jest to rewitalizacja spektakularna w sensie formalnym. Nie próbuje konkurować z największymi europejskimi realizacjami. Jej siła tkwi gdzie indziej – w szacunku dla istniejącej substancji i umiejętnym wpisaniu nowych funkcji w zastaną strukturę.

Gliwice konsekwentnie pielęgnują także pamięć o własnej historii. Obok Muzeum w Gliwicach funkcjonują jego liczne oddziały, w tym mieszczący się w dawnej maszynowni kopalni Oddział Odlewnictwa Artystycznego. Miasto może poszczycić się również Muzeum Geologii Złóż im. Czesława Poborskiego, Muzeum Techniki Sanitarnej oraz jednym z bardziej nietuzinkowych muzeów – Muzeum Tatuażu.

Miasto wiedzy

Nie sposób mówić o współczesnych Gliwicach bez Politechniki Śląskiej. Trudno znaleźć drugą uczelnię techniczną w Polsce, która w równie silny sposób współtworzyłaby tożsamość swojego miasta.

Od dziesięcioleci kampus i przestrzeń miejska przenikają się wzajemnie. Uczelnia nie jest zamkniętą wyspą, lecz jednym z najważniejszych generatorów rozwoju. To właśnie wokół niej powstało środowisko naukowe, które stało się fundamentem transformacji gospodarczej miasta.

W pewnym sensie współczesne Gliwice przeszły drogę od miasta przemysłu do miasta wiedzy. Ta zmiana nie dokonała się jednak poprzez odrzucenie dotychczasowej tożsamości, lecz przez jej twórcze rozwinięcie. Przemysł ustąpił miejsca technologiom, ale duch inżynierski pozostał niezmienny.

Miasto, które dobrze żyje

Gliwice nie są wyłącznie miastem infrastruktury, przemysłu i nauki. To również przestrzeń codziennego życia i wypoczynku.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc pozostaje Palmiarnia Miejska, należąca do najciekawszych obiektów tego typu w Polsce. Obok gospodarki, nauki i przemysłu równie ważnym elementem tożsamości miasta pozostaje jakość życia. Rozbudowana oferta rekreacyjna, tereny zieleni, infrastruktura sportowa oraz bogate życie kulturalne sprawiają, że Gliwice nie są wyłącznie miejscem pracy i nauki, lecz miastem oferującym różnorodne formy aktywności i wypoczynku dla mieszkańców w każdym wieku.

To właśnie ta równowaga pomiędzy gospodarką, nauką i jakością życia sprawia, że Gliwice wymykają się stereotypowemu obrazowi miasta przemysłowego.

Miasto, które planowanie traktuje serio

Gliwice przez dziesięciolecia budowały swoją pozycję dzięki przemysłowi, inżynierii i nauce. Dziś do tej listy można dopisać jeszcze jedną kompetencję – świadome zarządzanie przestrzenią. Nie chodzi przy tym wyłącznie o liczbę sporządzonych planów czy sprawność prowadzonych procedur. Ciekawsze jest to, że miasto stopniowo stworzyło własne zaplecze instytucjonalne, technologiczne i eksperckie, dzięki któremu urbanistyka może być traktowana jako proces ciągły, a nie seria pojedynczych administracyjnych rozstrzygnięć.

Początkiem tej zmiany była konsekwentna cyfryzacja. W latach 2014–2018 Gliwice realizowały projekt poświęcony rozwojowi cyfrowych usług publicznych w zakresie dostępu do danych i procedur planistycznych. Powstała kompleksowa cyfrowa baza dokumentów planistycznych oraz portal, który otworzył dostęp do danych przestrzennych mieszkańcom, projektantom i inwestorom. Równolegle rozwijano narzędzia przeznaczone do wewnętrznej pracy administracji. Z dzisiejszej perspektywy cyfrowy dostęp do planów może wydawać się czymś oczywistym. Wówczas był jednak zmianą znacznie głębszą: Gliwice znalazły się wśród pierwszych polskich miast, które potraktowały dane przestrzenne nie jako archiwum dokumentów, ale jako podstawową infrastrukturę zarządzania miastem.

Najciekawsze konsekwencje tej transformacji pojawiły się jednak poza ekranem komputera. Cyfryzacja uporządkowała wiedzę o przestrzeni, usprawniła pracę nad dokumentami planistycznymi i stworzyła warunki do reorganizacji sposobu, w jaki miasto zajmuje się urbanistyką. Jednym z rezultatów było powołanie w strukturach Urzędu Miejskiego Pracowni Urbanistycznej, na której czele stanęła Iwona Pylypenko – Wilk. We wrześniu 2024 ten model został uzupełniony przez Biuro Urbanisty Miasta. Pierwszą miejską urbanistką i osobą kierującą BUR jest prof. PŚ Agata Twardoch. Własne zaplecze projektowe, dostęp do uporządkowanych danych i instytucjonalna obecność urbanisty w strukturze samorządu tworzą układ wciąż nieoczywisty w polskich realiach. Pozwalają bowiem patrzeć na miasto nie jako na sumę kolejnych inwestycji, lecz jako na przestrzeń wymagającą koordynacji, ciągłości i odpowiedzialności za jakość.

Gliwicki eksperyment szybko przestał być wyłącznie sprawą lokalną. Do miasta przyjeżdżali przedstawiciele administracji państwowej, instytucji badawczych i innych samorządów zainteresowanych doświadczeniami związanymi z cyfryzacją planowania. Rozwiązania wypracowane w Gliwicach znalazły się również w publikacjach poświęconych zarządzaniu danymi miejskimi. W 2021 roku swoje doświadczenia poznawali tu przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju i Technologii oraz Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, a trzy lata później – w ramach sieci wymiany doświadczeń „Miasto cyfrowe” – reprezentanci Związku Miast Polskich oraz kilku polskich miast. Gliwice nie tylko korzystały więc z cyfrowej transformacji, ale zaczęły dzielić się jej rezultatami.

Kolejny krok nastąpił w 2025 roku. Miasto włączyło się we współpracę z Ministerstwem Rozwoju i Technologii przy pilotażu Rejestru Urbanistycznego, a także z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów przy pracach nad nowym, w pełni cyfrowym modelem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To znamienne: miasto, które dekadę wcześniej cyfryzowało własne zasoby, dziś uczestniczy w poszukiwaniu rozwiązań dla przyszłego systemu planowania przestrzennego w Polsce.

Technologia pozostaje jednak tylko narzędziem. Współczesna urbanistyka Gliwic coraz wyraźniej przesuwa uwagę z samego zarządzania przestrzenią ku jakości miejskiej codzienności. Miasto zwarte, dostępne, przyjazne pieszym i rowerzystom, zapewniające możliwość realizacji wielu codziennych potrzeb blisko miejsca zamieszkania – idee kojarzone z koncepcją miasta 15-minutowego – stają się częścią dyskusji o jego przyszłości. Podobnie jak zieleń, transport publiczny, odporność na zmiany klimatu czy jakość przestrzeni publicznych.

W tym sensie Gliwice ponownie pozostają wierne własnej metodzie. Nie próbują wymyślać się od nowa. Zamiast tego rozwijają kompetencje, które zawsze stanowiły o ich sile: wiedzę, inżynierię, racjonalność i zdolność do eksperymentowania. Tyle że dzisiaj ich przedmiotem staje się samo miasto.

Dlaczego właśnie Gliwice?

Hasło Kongresu Urbanistyki Polskiej 2026 – „Urbanistyka na rozdrożu” – wydaje się wyjątkowo trafne. Dzisiejsze miasta rzeczywiście stoją przed wyborem pomiędzy rewolucją a ewolucją, pomiędzy doraźną atrakcyjnością a długofalową odpowiedzialnością.

Być może właśnie w tym tkwi najważniejsza lekcja, jaką Gliwice mogą dziś zaoferować polskim urbanistom i architektom – że przyszłość miasta nie zawsze rodzi się z rewolucji. Czasem powstaje z cierpliwego dialogu pomiędzy pamięcią miejsca, inżynierską racjonalnością i odwagą myślenia o kolejnych pokoleniach.

Miasto, które nie próbowało być modne.

Opracowała: dr Kinga Mazurek-Matuszewska

Anna M. Pyziak

Urbanistka analityczna, Prezes MAPS Studio, delegatka ECTP-CEU. Ekspertka ds. planowania, Urbanistyki Energetycznej, ZPI, OPRO. Certyfikowana facylitatorka Planning for Real™.