Towarzystwo Urbanistów Polskich

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Deregulacja nonsensów zamiast „wolnoć Tomku w swoim domku”

Deregulacja nonsensów zamiast „wolnoć Tomku w swoim domku”

Na tle rozwoju kraju i wzrostu dobrobytu obywateli chaos przestrzenny naszych miast, ich rozlewanie się na tereny otwarte i dewastowanie krajobrazu dowodzi, że administracja publiczna nie spełnia swojej roli. W tej dziedzinie nasz dystans do Europy zwiększa się. Urzędnicy chcą wszystko kontrolować, a nie potrafią sprawnie sterować nawet procesami budowy infrastruktury – od drogowej i kolejowej przez informatyczną po energetyczną. W tych dziedzinach władze mają już specustawy, jednak same ze sobą nie umieją skoordynować działań tak, aby umożliwić zrównoważony rozwój kraju, regionów i miast. Ostatnie propozycje rządowe - zamiast usuwać nonsensowne procedury i ograniczać samowolę urzędników – proponują ustawową zasadę „wolnoć Tomku w swoim domku”. Zdecydowanie protestujemy przeciw temu i proponujemy pięciopunktowy program naprawy obecnej sytuacji.

1. Niezbędne sterowanie urbanizacją. W każdym kraju rynkowi nieruchomości narzuca się reguły planowania. Uchylenie na progu 21. wieku wszystkich planów przyjętych na podstawie przepisów sprzed transformacji ustrojowej zapoczątkowało ostateczną anarchię w polskiej przestrzeni. Gminy dla doraźnych korzyści godzą się na ekspansję urbanizacji, która nie ma żadnego uzasadnienia przy zerowym lub ujemnym bilansie demograficznym. Nie nadąża za tym infrastruktura. Kosztem ekstensywnego rozwoju jest zaniedbywanie istniejących struktur osadniczych, przede wszystkim historycznych śródmieść. Nie zasłonią tego płachty wielkoformatowych reklam. Cywilizowany świat akceptuje pewne minimum planowania przestrzennego. Gospodarka rynkowa, co pokazał ostatni kryzys, to nie „wolna amerykanka”. Ostatnie propozycje Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej kompletnie to ignorują.

2. Związek ładu własnościowego z ładem przestrzennym. W całej Unii Europejskiej własność prywatna i publiczna ograniczana jest planami przestrzennymi, które określają sposób ich użytkowania oraz prawo do zabudowy. Przypadkowe i chaotyczne zagospodarowanie sąsiedztwa obniża wartość innych nieruchomości i degraduje jakość życia nas wszystkich. Wycofanie się władz z kształtowania przestrzeni publicznej godzi zarówno w interes prywatny, jak i dobro wspólne. Nieuregulowanie przez dwie dekady wolnej Polski kwestii własnościowych zaowocowało wszechobecnym chaosem. Bez ładu własnościowego, czyli precyzyjnego podziału na własność publiczną i prywatną, nie powstanie ład przestrzenny. To, co wspólne nie może być bezpańskie, wyłącznie poddane presji pieniądza. Ziemia jest dobrem niepomnażalnym, zarówno na terenach zabudowanych, jak i otwartych.

3. Kompetencje władzy publicznej. Ostatnie propozycje resortowe absurdalnie liberalizują zasady zagospodarowania przestrzennego i prawo budowlane, łudząc obywateli, że ustanie męka borykania się o każde urzędowe pozwolenie. To pozorowanie deregulacji prawa. Już dzisiaj urzędnicy nie mający zawodowych uprawnień inżynierów, architektów i urbanistów oceniają miesiącami, a często latami ich projekty, mając władzę podpisu i pieczątki. Istotą samowoli biurokracji jest to, że w ramach swoich struktur nie komunikują się ze sobą i nie koordynują swoich działań. Skutki tego w postaci powszechnej niemożności i marnotrawstwa środków publicznych obserwujemy na co dzień. W dziedzinie, którą władze słusznie chcą zderegulować, prawdziwą rewolucją byłoby narzucenie urzędnikom obowiązującego a ignorowanego przez nich kodeksu postępowania administracyjnego. Nakazuje on wydawanie decyzji w ciągu 30 dni, a w złożonych przypadkach – 60. To obowiązkiem administracji jest tak zorganizować pracę swoich struktur, aby osiągnęły tę sprawność podejmowania decyzji.

4. Niebezpieczeństwo oszczędzania na myśleniu. Obecna praktyka stosowania prawa w dziedzinie zagospodarowania przestrzennego i budownictwa jest liberalna wobec władzy, a rygorystyczna wobec inwestorów. Bezkarnemu wydłużaniu procedur urzędowych towarzyszy restrykcyjne stosowanie ich wobec projektantów. Urzędnicy powołujący się na uciążliwe przepisy, nie zauważają, że ustawa o zamówieniach publicznych nie nakazuje stosowania najniższej ceny jako jedynego kryterium wyboru, a tym bardziej nie zezwala na wybór niewiarygodnych wykonawców. A jednak dzieje się tak ze szkodą nas wszystkich. Lekceważenie profesjonalizmu i praw autorskich jest notoryczne. Godzi to w zdrową konkurencję, opóźnia inwestycje, doprowadza uczciwe firmy do upadłości, a tandecie i brzydocie pozwala wygrywać z solidnością i pięknem. Obecne propozycje rozwiązań sugerują, że twórczość inżynierska i artystyczna jest tylko fantazjowaniem. Oszczędzając na myśleniu projektantów, władza uderza w samą istotę innowacyjności i racjonalności gospodarowania.

5. Niezbędna deregulacja prawa. Uważamy, że deregulacja prawa musi nade wszystko wykluczać blokady decyzyjne po stronie urzędów. Obecnie w wydawaniu pozwoleń na budowę urzędnik skupia się na sprawach objętych odpowiedzialnością cywilną samych projektantów i inwestorów, natomiast ignoruje kwestie istotne. Decyzje planistyczne i pozwolenia muszą przede wszystkim definiować interes publiczny i chronić go, rozsądzać konflikty interesów, a pozostałe kwestie pozostawiać ocenie ryzyka samych inwestorów. Potrzebujemy deregulacji usuwającej nonsensy i niekończącą się udrękę oczekiwań na cząstkowe decyzje urzędów. Proponowane przepisy oderwane od kwestii własności pomnożą tylko chaos, wynikły z nierozstrzygania konfliktów i zastępowania dialogu społecznego proceduralnymi unikami. Potrzebujemy wolności budowlanej pod rządami prawa zamiast nowej wersji hasła „Polska nierządem stoi”.

Streszczając rzecz w trzech zdaniach: złem obecnym jest praktyka mnożenia drugorzędnych regulacji wydłużających wydawanie decyzji i pozwoleń niezbędnych do uruchomienia inwestycji. Jeśli lekarstwem na to ma być zlikwidowanie niemal wszystkich regulacji, to konsekwencją będzie kompletne bezhołowie. Dzisiejsza udręka inwestorów zostanie zastąpiona materialnym zdewastowaniem polskiej przestrzeni w skali – co można ocenić na podstawie doświadczeń z ostatnich lat - niestety wyobrażalnej.

w Warszawie, 27 maja 2012 roku, w 22 rocznicę pierwszych wyborów do odrodzonego samorządu terytorialnego

Powyższy Apel już poparli m. in.: dr arch. Czesław BIELECKI, arch. Grzegorz A. BUCZEK, SARP – wiceprezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, arch. Henryk DRZEWIECKI, SARP – członek Polskiej Rady Architektury, dr arch. Jerzy GROCHULSKI – Prezes SARP, dr arch. Tomasz MAJDA - Sekretarz Generalny Towarzystwa Urbanistów Polskich, prof. dr hab. Tadeusz MARKOWSKI – Prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, dr arch. Bolesław STELMACH – także w imieniu ok. 150 członków Forum Kultury Przestrzeni - Lublin oraz Rady Kultury Przestrzeni - Lublin, arch. Dariusz ŚMIECHOWSKI, SARP – członek PRA, dr arch. krajobrazu Przemysław WOLSKI – członek PRA.

Tags: Opinia
 

Logowanie

Zalogowani użytkownicy uzyskują dostęp do nowych pozycji w menu i kalendarium, a członkowie TUP mają możliwość pisania artykułów na stronie